W dniu 29 kwietnia wybrałem się w raz z kolegą Marcin na majówkę.Naszym wyborem było Łowisko Gajdowe niedaleko Strzelc Opolskich,zarezerwowane mieliśmy stanowiska 6 i 7.Na łowisku meldujemy się około godziny 13-tej.Na początek rozbijanie obozowiska,namiotów nie trzeba rozbijać ponieważ na tym łowisku większość stanowisk posiada tzw budki w których mieszczą się swobodnie 2 łóżka karpiowe stolik i sporo innych bagaży.Około 15-tej wywozimy pierwsze zestawy mój wybór pada na :lewy zestaw moja ulubiona kuleczka krab-banan w proporcji pół kulki tonącej i pół pływającej,druga wędka to tutejszy standard czyli gotowana kukurydza,trzeci kij to kuleczka o smaku orzecha tygrysiego podbita sztuczną kukurydzą.Na zestawy sypię delikatnie mieszankę gotowanej kukurydzy i kilka całych i pokruszonych kulek.Do wieczora cisza i spokój,my delektujemy się drinkiem i mięskiem z grilla.Około 21 pierwsze branie na moim trzecim zestawie opad swingera podbiegam do kija uciągam luz żyłki i podnoszę wędkę,pierwsza rybka na haku.Po kilku minutowym holu karpik melduję się w podbieraku,szybkie ważenie,rybka ma 7 kg,szybkie foto,buzi i do wody.Jest nadzieja że coś się ruszy bo jak do tej pory szału nie ma,wywózka zestawu z taką samą przynętą i czekamy.

Noc mija spokojnie,praktycznie na całym łowisku brak brań.Pogoda himeryczna przed naszym przyjazdem non stop deszcz, a w dniu przyjazdu już duże ocieplenie.Rano przewózka zestawów zmiana kulek i smaków.Tym razem pierwszy zestaw jedzie na kuleczkę o smaku śliwki,drugi na morwę,a trzeci zostaje bez zmian.Dzień mija bez brania,ale za to przy pięknym słoneczku.Wieczorem standardowo przewózka zestawów kolega Marcin na jeden zestaw zakłada kuleczki ode mnie o smaku orzecha tygrysiego.Około północy budzi nas dźwięk centralki Marcina,zestaw z orzechową kuleczką znowu zasmakował tutejszemu karpikowi,po krótkim holu rybka melduję się w podbieraku.Waga wskazuje ponownie 7 kg.Marcin wywozi zestaw z taką samą przynętą,kładziemy się do łóżek nie mija 10 minut i kolejny odjazd na ten sam kij Marcina,szybki bieg do wędki i sytuacja się powtarza,szybki hol,waga 7 kg.Zestaw ponownie wywieziony,lecz tym razem do rana już spokój.W poniedziałek od rana zaczynam już lekkie kombinacje z zestawami,w końcu czekam na branie już półtorej doby.Na zbiorniku ogólnie szału nikt nie robi,rybki łowione są sporadycznie i to jeszcze po drugiej stronie zbiornika.Około 16:30 jest w końcu odjazd u mnie,znowu trzeci kij czyli kuleczka orzech tygrysi.Rybka nie wielka ale bardzo silna po kilku minutach ląduje na macie,waga hehe znowu 7 kg,ale też cieszy.Szybka sesja i do wody.Wywózka tej samej kompozycji,tym razem na branie nie czekam zbyt długo bo może z pół godzinki.

Znowu ten sam zestaw jedzie i na macie pojawia się piękny pełnołuski karpik.Po tym braniu wpada do głowy mi myśl żeby wszystkie zestawy przewieźć na kuleczkę orzechową :).Od tego momentu zaczęła się prawdziwa jazda do godziny 4 rano doławiam jeszcze 8 ryb w tym kilka karpi pełnołuskich największy o masie 11 kg.W nocy Marcin wyholował też pięknego amura o masie 8,400 kg,oczywiście na ten sam zestaw :).We wtorek rano pakowanie i czas do domku,myślę że ta majówka na długo zapadnie w mej pamięci,ogólnie udało mi się wyholować 11 karpi z czego dwa największe miały po 11 kg reszta w przedziale od 7-10 kg.Wszystkie rybki wzięły na kuleczkę o smaku orzecha tygrysiego oczywiście firmy Carrum.

 

Z pozdrowieniami Błażej Kałużny - Carrum Team