Kolejna udana zasiadka z Carrum

18 lipca 2016
Kolejna udana zasiadka z Carrum

Początek lipca. Wraz z kolegą Marcinem wybieramy się na poznańskie łowisko Szachty w poszukiwaniu karpi. Wyjazd jest spontaniczny i, jak to często w takich przypadkach bywa, słabo zorganizowany. Miejscówka nieznana, kulki proteinowe nie widziały boostera ani dipa, a pogoda płata nam niezłe figle. Mimo tego, pod wieczór meldujemy się nad wodą. Taktyka zmienną jest Zaczynamy od namierzenia dobrych miejsc do ulokowania zestawu. W międzyczasie zaprawiamy kulki Carrum o smaku kukurydza i banan-krab, boosterami z serii Nova: odpowiednio wanilią i truskawką. Zestawy lądują w wodzie po wyrzucie z ręki, tuż za niewielkim spadem na 3,5m, w odległości około 40 metrów od brzegu.  Pierwsza noc nie przynosi ani jednego brania na zestawach karpiowych, za to na jednej z dwóch dodatkowo wyrzuconych wędek pod suma, notujemy dwa odjazdy na wątrobę, zaprawioną na szybko boosterem Carrum o zapachu halibuta. Niestety, wąsacz wyrywa nas dosłownie z papci, lecz w obu przypadkach wypluwa przynętę, zanim udaje nam się dobiec do wędek, w związku z czym musimy obejść się smakiem porannej kawy, pitej jeszcze przed wschodem słońca. 
Nad ranem zaczynamy myśleć nad taktyką. Liczne spławy karpi w środkowej części jeziora, w okolicach 6-metrowych dołków każą nam przypuszczać, że niezależnie od skuteczności kulek, szans na złowienie ryby w naszym miejscu po prostu nie ma. Pomimo niezwykle trudnych warunków atmosferycznych (naprzemiennie burze, wiatr i ostre słońce) oraz niezbyt korzystnych warunków w łowisku do wyciągania karpi z dużych odległości, decydujemy się wywieźć zestawy na około 200 metrów. Zmieniamy przy tym również nieco sposób łowienia. Na włos wędrują kulki z serii NOVA: pop-up o smaku truskawka-ryba i pop-up banan-krab na długim przyponie 40-centymetrowym, zaprawione nieco wcześniej intensywnie pachnącym dipem o zapachu halibuta.
Z początku nęcimy pelletem zanętowym Micro Premium lecz szybko dociera do nas, że tego dnia karpie mają naprawdę duży apetyt, a wszędobylskie leszcze i liny nie dają naszym swingerom odpocząć. Przechodzimy więc do obfitego nęcenia grubym, 20-milimetrowym pelletem Halibut Premium, zaprawionym dodatkowo boosterem o zapachu ryby, pomieszanym z kilkoma rodzajami kulek – zarówno słodkich, jak i „śmierdziuchów”. Mieszankę wrzucamy bezpośrednio w miejsce wywiezienia zestawów. Intensywna praca pelletu w ciepłej wodzie powinna wabić karpie również do nieco wyższych partii wody pomiędzy roślinnością, wprost do naszych zestawów położonych prawie pół metra nad dnem. Takie przynajmniej było nasze założenie. Trudne początki, potem już z górki
Pierwsze branie mamy po niespełna 4 godzinach od wywiezienia zestawów na kilkaset metrów. Od razu po zacięciu, 3,5funtowa wędka wygina się wpół i czuję niezwykle mocną rybę na końcu zestawu. Karp rusza przed siebie, wybierając kolejne metry żyłki, a ja dobiegam do pontonu i ruszam walczyć z nim na wodzie. Hol w pierwszej i drugiej fazie przebiega bezproblemowo, jednak po 15 minutach, gdy napływam na rybę, ta nurkuje do dna i ostatkiem sił łapie cały pęk roślinności, luzując tym samym linkę. Na nic zdała się szybka reakcja – ryba uwalnia się z haka. 1:0 dla karpi z łowiska Szachty. Choć z początku spinka ta wprawiła mnie w stan „lekkiego podenerwowania”, była naprawdę dobrym sygnałem,  bo w naszym obecnym dołku coś zaczyna się dziać. Chwilę później na zestawie Marcina melduje się ponad 13-kilogramowy karp, a ja zaczynam wręcz nie nadążać z wywózką kolejnych zestawów po braniach, odjazdach i nierzadko kiedy spinkach. Do wieczora łowimy łącznie 15 sztuk w przedziale 3-14kg. Czekamy na noc wiedząc, że dopiero po zapadnięciu zmroku największe sztuki zaczną siadać na haku. Tak się jednak nie dzieje. Około godziny 22 nadchodzi niespodziewana burza, ciśnienie leci na łeb na szyję, a karpie przestają zwyczajnie żerować. Na naszych zestawach meldują się co prawda całkiem ładne liny, lecz nie dla nich się tu przecież wybraliśmy. Nad ranem notujemy jeszcze dwa odjazdy na Carrum Pop-Up Banan-Krab, a w podbieraku lądują dwie, prawie że identyczne 4-ki. Większe sztuki najwyraźniej postanowiły zmienić miejsce żerowania, udając się w płytsze partie łowiska. Kilka spławów przy brzegu każe mi przypuszczać, że ryby podeszły pod pierwszy uskok na 3-3,5m głębokości. Postanawiam dobrać się do nich z podchodu. 
Wytropiony i złowiony
Uniwersalność pracy nowych wędek Robinson Progress Carp, każe mi spróbować walki z karpiem na niedużym dystansie. Po zlokalizowaniu dobrego miejsca, nęcę w nim kulkami zanętowymi Carrum Boilies o smaku Gruszki, niezaprawionymi dodatkowo żadnym dipem, ponieważ same w sobie mają już intensywny zapach, a ryb wabić w łowisko nie trzeba – dostają jedzenie pod sam pysk. Podobnie ma się kwestia kulki haczykowej – „czysta”, 12-milimetrowa truskawka na długim włosie nie powinna wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń ze strony karpi. Na branie nie czekam długo. Już po 30 minutach sygnalizator zaczyna grać melodię, a ze szpuli znikają kolejne metry żyłki. Po zacięciu czuję duży opór, a zdezorientowana ryba zaczyna bić gwałtownie w stronę dna. Spory zapas mocy w wędzisku pozwala mi podnieść ją dość szybko do powierzchni, co zapobiega wplątaniu się w kłęby zalegającego niżej zielska. Po około 10 minutach holu i trzech próbach podebrania, 14,5-kilogramowy karp ląduje w podbieraku. To największa ryba tego wyjazdu, ciesząca co najmniej podwójnie, ze względu na sposób złowienia. Dosłownie kilka godzin później niebo zaczyna słać się chmurami a wiatr robi się coraz silniejszy. Dostajemy ostrzeżenie o nadciągającej nawałnicy i po dwóch dobach łowienia zwijamy obozowisko. Zasiadkę zaliczam na ogromny plus – produkty Carrum dały nam łącznie blisko 20 ryb w podbieraku, a gdyby nie liczne spinki spowodowane bujną florą łowiska myślę, że dociągnęlibyśmy spokojnie pod 30-tkę. To nie pierwszy raz, gdy stosujemy kulki z serii Carrum Boilies i NOVA i musimy przyznać, że nawet z kilkugodzinnej zasiadki nie udało nam się jeszcze wrócić bez choć jednej ryby na koncie. Szczerze i w pełni świadomie możemy je więc polecić. 


Paweł Karwowski, Marcin Hyjek

 

Powrót do wszystkich aktualności